Krystyna pozostała na górze
„Krystyna pozostała na górze w sypialni, aby nie przeszkadzać spotkaniu braci w pracowni. Po pierwszym przywitaniu Theo rzekł
— Miałem wprawdzie wybrać się tu dla interesu, lecz muszę ci wyznać, że przyjechałem głównie po to, by cię nakłonić, abyś się nie wiązał na zawsze z tą kobietą. A przede wszystkim — jak ona wygląda
— Pamiętasz naszą starą nianię w Zundert, Leen Verman
— Oczywiście.
— Sien jest do niej podobna. Jest prostą kobietą z ludu, w moich oczach jednak jest w niej coś wzniosłego. Szczęśliwy, kto znajdzie prostego człowieka, który go kocha i któremu może to uczucie odwzajemnić, choćby jego życie miało poza tym wiele cieni. Świadomość, że jest ktoś, kto mnie potrzebuje, pozwoliła mi odnaleźć się z powrotem. Nie ja tego szukałem, to mnie odszukało. Sien dźwiga wraz ze mną wszystkie troski, obawy i niepewność, jakie niesie praca malarza, i chętnie mi pozuje. Mam wrażenie, że w końcu dzięki niej zostanę lepszym artystą niż gdybym poślubił Kay.
Theo przemierzał tam i z powrotem pracownię; wreszcie stanąwszy przed jakąś akwarelą powiedział
— Jedyną rzeczą, której nie pojmuję, jest to jak mogłeś się zakochać w tej kobiecie, gdy do szaleństwa kochałeś Kay
— Nie zakochałem się w niej, Theo, przynajmniej nie od razu. Czy miało we mnie wygasnąć wszelkie ludzkie uczucie, dlatego że Kay mną wzgardziła Przybyłeś tu — i co widzisz Czy zastałeś mnie zgnębionym i bez otuchy Nie, znajdujesz nowe atelier i dom pełen życia; żadne zresztą tajemnicze atelier, tylko wyrosłe na podłożu prawdziwego życia, atelier z kołyską i krzesełkiem dziecinnym, gdzie wszystko jest w ruchu, wszystko prze do twórczości. Jest dla mnie jasne jak słońce, że trzeba naprzód odczuć to, co się chce rysować, że człowiek musi tkwić w codziennej rzeczywistości rodzinnego kręgu, jeśli pragnie od wewnątrz dać wyraz temu życiu.“(8)
<<<< się tak krytycznie Zwyczajem
| Luty -Cztery tygodnie >>>>