Około godziny trzynastej
„Około godziny trzynastej zostałem zaalarmowany groźnie brzmiącymi meldunkami, że nieprzyjacielskie oddziały pancerne nadciągnęły z kierunku południowozachodniego i wdarły się do Lwowa. Bliższe szczegóły opóźniały się, a połączenia telefoniczne dowództwa będącego w stadium organizacji działały niezbyt sprawnie.
Pierwszym moim odruchem była chęć udania się na zagrożone przedmieście celem osobistego sprawdzenia sytuacji. Powstrzymały mnie perswazje oficerów sztabu.
W tak płynnym położeniu musiałem jednak posiadać lepsze warunki łączności i dlatego postanowiłem na pewien czas przenieść się z powrotem wraz ze ścisłym sztabem do gmachu DOK.
Były to ciężkie chwile, pełne napięcia i niepewności. Cały garnizon lwowski liczył Wówczas zaledwie cztery luźne bataliony piechoty, a upadek Lwowa oznaczałby cios, przekreślający wszelkie dalsze plany i sprowadzający szanse oporu w Małopolsce prawie do zera.
Z wiadomości, jakie po pewnym czasie zaczęły napływać, wynikało, że przeciwnik przedostał się do miasta od strony rogatki gródeckiej, docierając aż do kościoła Sw. Elżbiety. Wywiązała się gwałtowna walka. Na szczęście na tym odcinku obrona była już jako tako zmontowana. Niemcy widząc, że zamierzone zaskoczenie spełzło na niczym, wycofali się po pewnym czasie na peryferie Lwowa, pozostawiając na placu kilka czołgów, rozbitych ogniem naszych dział. Ich siły obejmowały oddział wydzielony (Vorausabteilung) XVII korpusu armii oraz oddział wydzielony 1 bawarskiej dywizji górskiej. Nieprzyjaciel wyrzucony z ulic miasta osaczył je od zachodu i południowego zachodu.“(1)
| W tych ramach strukturalnych >>>>