Rzadko się zdarza

hotele zakopane |www.schody.finansowanie.net.pl |serwery www

„Rzadko się zdarza, aby publicystyka filmowa, a zwłaszcza — jak w tym przypadku — publicystyka polityczna, związana najczęściej z ulotnymi przecież wydarzeniami, była transponowana na język par excellence literacki, zamknięta — jak tutaj właśnie — w formie książkowej. Bo słowo stanowiące organiczną część filmu, słowo oderwane od „żywego" obrazu, staje się kalekie, traci na sugestywności. W tym jednak przypadku amputacja obrazu nie odebrała słowu jego walorów. Czytelnik wprawdzie nie widzi „żywego", mlaskającego i czkającego mężczyzny w osobliwym garniturze ani też nie słyszy homeryckiego śmiechu kraszącego jego niesamowite wypowiedzi — lecz to wszystko ma w filmie jłdynie drugorzędny, psychologiczny walor. Jego zasadnicza wartość tkwi w warstwie słownej.
Jest to po prostu dialog. Dialog, w którym na przemian padają suche, kostyczne pytania i takież odpowiedzi, ustę
pujące miejsca najbardziej osobistym zwierzeniom, przechodzącym z kolei w tonację buńczucznych deklaracji politycznych, by następnie przekształcić się w zniecierpliwienie, wywołane dociekliwością pytającego. Ta nieustająca zmiana tonacji spowodowana jest zarówno samą materią rozmowy, jak i osobą indagowanego. Przedmiotem rozmowy jest bowiem dramat wojny domowej w Kongu lat 1964—1965, a rozmówcą — jeden z „najlepszych" pomocników Czombego, jeden z krwawych tłumicieli kongijskiego ruchu powstańczego; w dodatku biały, opłacany z kieszeni Czombego; w dodatku Niemiec, były oficer Wehrmachtu, uczestnik wojny hitlerowskiej Rzeszy z Polską i ze Związkiem Radzieckim, właściciel paszportu Niemieckiej Republiki Federalnej.“(14)

<<<< - Do częstotliwości migopola wprowadzają | Do najpiękniejszych widoków Gdańska >>>>

systemy sygnalizacji włamania |Opony - testy |Blog turystyczny